Michalina Wisłocka „Sztuka kochania. Witamina M.” + KONKURS

6tag_120217-142902

Dzisiaj przedstawiam Wam książkę można by rzec „vintage”, bo „Sztukę Kochania. Witamina M” Michaliny Wisłockiej wydaną w 1991 roku przez Wydawnictwo Iskry. Nazwisko autorki jest dziś znów bardzo głośne ze względu na niedawną premierę filmu „Sztuka Kochania” w reżyserii Marii Sadowskiej, a pewnie jej kiedyś niezwykle popularne książki są też wielu z Was znane z biblioteczki rodziców.

Dlaczego w ogóle czytam takie „starocie”? Bardzo lubię przeglądać stare poradniki, bo na ich przykładzie świetnie widać jak wyglądało życie te ładne paręnaście czy parędziesiąt lat temu. Co było ważne dla przyszłych rodziców, jakim wyzwaniom musieli sprostać , jaką wizję rodzicielstwa maluje przed nimi Wisłocka?

Po pierwsze autorka ujęła mnie przystępnym stylem wypowiedzi. U Wisłockiej wyobraźcie sobie dzieci nie płaczą, a”ryczą”, swoją drogą strasznie mnie to rozbawiło. W którym poradniku znajdziecie podobne sformułowania? Taki tekst prędzej mógłby paść w koleżeńskiej rozmowie, ale nie w „poważnej publikacji”. Można powiedzieć, że Michalina mówi jak starsza doświadczona koleżanka jak jest lub raczej jak może być i jak można się na nową rzeczywistość przygotować nie umierając ze strachu.
U Wisłockiej nie znajdziecie cukierkowych opisów ciąży i macierzyństwa rodem z tzw. „serwisów parentingowych”. Nie ma też czarnowidztwa na miarę wpisów na forach dyskusyjnych. Rozdziały poświęcone opisowi porodu są bardzo wyważone i sam proces sprowadzania dziecka na drugą stronę brzucha jest w nich przedstawiony jako naturalny proces, któremu podlegają miliony kobiet, coś co po prostu jest „do zrobienia”.

Oprócz praktycznych porad dotyczących ciąży i opieki nad noworodkiem, Wisłocka w wielu fragmentach podkreśla jak ważna jest tytułowa „Witamina M”, czyli po prostu miłość, a raczej cały proces budowania więzi pomiędzy rodzicami a dzieckiem, który zaczyna się jeszcze przed poczęciem praz zdroworozsądkowe podejście do tematu jak i odpowiedzialność w kwestii antykoncepcji. Zwraca też uwagę na kwestię nadmiernej medykalizacji porodów czym poniekąd uprzedza nadejście akcji „Rodzić po ludzku” w polskich szpitalach.

W „Sztuce kochania. Witamina M” widać też dobrze jak na przestrzeni lat zmieniły się relacje pomiędzy przyszłymi rodzicami. Z jednej strony mężczyźni i kobiety są tutaj przedstawiani bardzo stereotypowo. Faceci w opisach Michaliny jawią się jako istoty wysoce nierozgarnięte i niezdolne do empatii. Kobietom zaś radzi, że bez względu na wszystko muszą być zawsze eleganckie i zadbane bo inaczej mąż odejdzie w siną dal z nieciężarną koleżanką. Z kolei wiele jest też fragmentów podkreślających jak ważny jest partnerski podział obowiązków.

I na koniec wgląd w codzienne realia, czyli coś co wzbudziło we mnie po raz kolejny absolutny podziw w stosunku do mojej mamy, która wychowała w latach osiemdziesiątych dwójkę dzieci urodzonych w odstępie 1,5 roku, a mianowicie szczegółowa instrukcja prania pieluch tetrowych:

WP_20170214_19_52_54_Pro-tile.jpg

Przy okazji tego wpisu chciałabym zaprosić Was do zabawy konkursowej, w której nagrodą jest książka Joanny M. Chmielewskiej „Poduszka w różowe słonie”.

389668-352x500

Enter a caption

Zadanie konkursowe jest chyba dosyć proste – na zdjęciu z książką Wisłockiej wszystkie przedmioty z wyjątkiem dwóch pochodzą z XX wieku. Spośród osób, które poprawnie wytypują przynajmniej jeden rozlosuję nagrodę. Konkurs trwa do poniedziałku 20 lutego do godziny 20.00. Odpowiedzi można wpisywać w komentarzu lub na Facebookowym fanpage 100str/h. Powodzenia i udanej zabawy!

 

 

 

 

 

 

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Michalina Wisłocka „Sztuka kochania. Witamina M.” + KONKURS

  1. Muszę się zapytać mamy jaki ona miała system prania pieluch. Tym bardziej, że jesteśmy z siostrą po roku, to miała i z 60 pieluch dziennie ;).

    Książkę chętnie przeczytam :).

    Obstawiam smoczek i śpioszki.

    Polubienie

  2. Zważywszy jaką „matką” była Wisłocka (czytałam wywiad z jej córką), czyż to nie hipokryzja, że napisała książkę o miłości do dzieci i nawiązywaniu z nimi więzi? 😉 Co do konkursu, obstawiam smoczek. Pamiętam, że dawne smoczki wyglądały inaczej 🙂

    Polubienie

    • O ten wątek mi „uciekł” w trakcie pisania, a faktycznie gdzieś mi to też zgrzytało. Czytałam ten wywiad w WO, o ile dobrze pamiętam Wisłocka miała zdiagnozowany zespół Aspagera, więc może to trochę sprawę wyjaśnia, ale nie usprawiedliwia w moich oczach. Tak jeszcze myślę sobie, że skoro książka została wydana w latach 90 to jest juz perspektywa autorki, do której poniekąd dotarły własne błędy? Nie wiem. Czekam za to niecierpliwie na okazje, żeby zobaczyć film o jej życiu.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s