Szczepan Twardoch „Król”

wp_20161005_17_54_44_pro_21

Wiele razy zdarza się, że bierzemy książkę do ręki, czytamy notki z okładki po czym okazuje się, że wcale nie dostajemy tego co nam obiecywał tak zwany „blurb”.
Tekst na genialnej okładce najnowszej powieści Szczepana Twardocha nie kłamie.
(Tutaj brawa dla Rafała Kucharczyka za ten projekt! Zresztą i jego poprzednie prace są świetne – rzućcie okiem na okładki książek Orbitowskiego czy Pamuka.) Nie jest to co prawda zwyczajowe polecenie od kolegów i koleżanek po piórze. Tekst bardziej przypomina ogłoszenie na miejskim afiszu zapraszające do dołączenia do niezwykłego widowiska:
„Warszawa. Burzliwe lata trzydzieste XX wieku. Wielokulturowy, podzielony świat u progu drugiej wojny, targany konfliktami narodowymi, politycznymi, społecznymi, religijnymi.
Zwroty akcji, romanse, gwałty, ćwiartowanie ciał, szantaże, przewroty – podszyte przemocą codzienne życie stolicy.”
Ta przedwojenna Warszawa z opisu ożywa na kartach powieści – od śmierdzących zaułków po wnętrza eleganckich restauracji.  Oprócz doskonale odmalowanego tła obyczajowo-historycznego czytelnik dostaje świetny zestaw głównych i pobocznych bohaterów. Ich historie będziemy śledzić głównie oczami Mojżesza Bernsztajna syna ubogiego, żydowskiego krawca, którego ojciec pada ofiarą warszawskich gangsterów.
Skoro jest to opowieść o mafii mamy tutaj całą plejadę postaci jak z dobrego kina gatunkowego.** Jest Kum Kapica, wzorowany na polskim gangsterze Tacie Tasiemce, taki warszawski „ojciec chrzestny”, który zbudował swoją potęgę głównie na wymuszaniu haraczy od kupców na Karcelaku, największym warszawskim targowisku, Radziwiłek  – przebiegły sadysta, Pantaleon – ponury typ od brudnej roboty i przede wszystkim tytułowy „Król” – Jakub Szapiro, prawa ręka Kuma i mistrz bokserskiego ringu – piękny, silny, powszechnie uwielbiany. Czuły ojciec i jednocześnie bezwzględny egzekutor długów.
Obok postaci męskich są też w „Królu” kobiety z nie mniej ciekawymi życiorysami
i wyrazistymi charakterami. Jest świetnie napisana postać Ryfki Kij, burdelmamy i byłej kochanki Szapiro, żona Jakuba – Emilia czy w końcu Anna. Można by napisać więcej, ale  nie chcę nikomu psuć przyjemności z czytania. Dość powiedzieć, że wraz z rozwojem fabuły autor dostarcza nam coraz więcej zaskakujących „puzzli” koniecznych do poznania pełnego obrazu i oceny każdej z tych niejednowymiarowych postaci, ich wzajemnych relacji
i wyborów.

Na wstępie znajdziemy cytat z „Moby Dicka” Hermana Melville „Któż nie jest niewolnikiem?”. Kiedy bohaterom „Króla” przychodzi podejmować decyzje okazuje się, że każdy z nich jest uwikłany, każdy jest niewolnikiem swojego pochodzenia, społecznych zależnośći, czy też swoich pragnień. Wielu z nich przygląda się wtedy wielkie, płonące oko wieloryba unoszącego się nad Warszawą i dla mnie są to jedne z ajpiękniejszych obrazów
w książce.

„Króla” przeczytałam najszybciej ze wszystkich książek Twardocha (lektura zajęła mi dwa wieczory) i była to dla mnie najłatwiejsza w odbiorze i najbardziej „rozrywkowa” książka tego autora.* Znalazły się w niej wszystkie moje ulubione zabiegi pisarskie charakterystycznych dla prozy pisarza. Są wstawki w języku obcym (tym razem opatrzone przypisami), niechronologiczna narracja wybiegająca daleko w przyszłość, żeby przedstawić epilog losów poszczególnych postaci i wreszcie tak jak w „Morfinie” i „Drachu” elementy metafizyczne, przy których jak zwykle autor nie ułatwia i pozostawia interpretację czytelnikom. Zaskoczyło mnie pozytywnie, że zdarzyło mi się w wielu miejscach śmiać i cytować najlepsze fragmenty mężowi. Z jednej strony bardzo się cieszę, że udało mi się kupić „Króla” jeszcze przed premierą podczas Śląskich Targów Książki, a z drugiej odczuwam autentyczną frustrację z faktu, że nie mogę bardziej szczegółowo opowiedzieć o swoich wrażeniach i porozmawiać o najnowszej książce Szczepana Twardocha. Jeśli już macie swój egzemplarz czytajcie szybko, jestem bardzo ciekawa Waszych opinii. Nie muszę już chyba dodawać, że warto, prawda? 🙂

Ocena 5/6

*
>>U w a g a   s p o i l e r !<<
Tak jak w „Drachu” Kostek z „Morfiny” ma w nowej powieści Twardocha „swoje pięć minut” – znowu pyskuje i znowu dostaje w papę. 😀
>>K o n i e c   s p o i l e r a<<

**Na okładce znajduje się informacja, że Canal+ kupił prawa do ekranizacji powieśći, także mocno kibicuję, żeby przedsięwzięcie doszło do skutku i dorównało książce.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Szczepan Twardoch „Król”

  1. Ooo, rozrywkowy Twardoch? 😀 No popatrz, ja się bałam, że autor zacznie się powtarzać, ale czytając Twoją recenzję, stwierdzam, że chyba niesłusznie 😉 Niedługo powinnam dostać swój egzemplarz od wydawnictwa, a wtedy zabieram się za lekturę 😀

    Polubienie

    • No tym razem nie poczułam się aż tak skopana po bebechach jak przy „Drachu” czy „Morfinie” więc jest coś nowego 😉 Z tym powtarzaniem się to można też troszkę tak odebrać, ale moim zdaniem to bardziej takie „znaki firmowe” o których pisałam w recenzji niż wtórność. Czekam bardzo na Twoją opinię!

      Polubione przez 1 osoba

  2. No to teraz moja ciekawość jest już rozkręcona do granic możliwości 🙂 Najgorsze, że trzeba będzie czekać do tego 13-ego 🙂 Twoja recenzja jest mega intrygująca i zachęcająca za co należy Ci się wielki plus, ale i równocześnie mam pałam zazdrością, że było Ci dane przeczytać tą książkę a ja muszę jak narazie obejść się smakiem 😀 Szczególnie zainteresowała mnie ta cała plejada barwnych postaci, które tu wymieniasz.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s