Jakub Małecki „Dygot”

wp_20160929_11_44_55_pro

Człowiek to jednak przekorna bestia. Im bardziej zachwalano, tym większą warstwą kurzu obrastał „Dygot” na półce. I w końcu przeczytałam, za jednym razem w jedno popołudnie! Nie mogłam się oderwać, autentycznie przejmowałam się losami bohaterów (ludzi i nie ludzi – Konia, który był psem, Psa, który był Koniem i Durnej ♥), a przy ostatniej stronie żałowałam, że to już koniec. Zachwyt byłby pewnie jeszcze większy, gdybym wcześniej nie czytała „Dostatku” Crummeya i „Dracha” Twardocha, bo różne podobne motywy i zabiegi zostały świetnie wykorzystane w książce Małeckiego. I absolutnie nie piszę tego jako zarzut, tak się po prostu złożyło, że na tamte tytuły trafiłam wcześniej. Jeśli czytaliście Małeckiego to lećcie po Crummeya, a jeśli podobał Wam się „Drach” to „Dygot” też powinien przypaść Wam do gustu – nie warto odkładać tej lektury na później.
Ocena: 5/6

PS. Nadal za każdym razem kiedy patrzę na okładkę wydaje mi się, że zamiast tytułu powinno być tam napisane „Vogue”. 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s