„Orkan na Jamajce” Richard Hughes

wp_20160928_07_58_57_pro_22

Zaczęłam czytać tę książkę dawno temu w nieistniejącym już katowickim Empiku obok dworca PKS. Tamte krótkie fragmenty i okładka na tyle nie dawały mi spokoju, że w końcu dużo, dużo później odgrzebałam tytuł z odmętów internetu i zamówiłam. Jak to często bywa Hughes odleżał swoje na regale i w końcu po latach poznałam zakończenie historii rodzeństwa Bas-Thorntonów.
Porównania w przedmowie i recenzjach zestawiają „Orkan na Jamajce” z (dużo późniejszym) „Władcą much”, „Alicją w Krainie Czarów”, czy „Piotrusiem Panem”, ale dla mnie to była książka inna niż wszystko, co do tej pory przeczytałam. Chociaż, nie! Z powodzeniem mogłaby zostać zilustrowana/wymyślona przez Edwarda Goreya. Opowieść Hughesa jest wielu miejscach zabawna, ironiczna, a nawet groteskowa.

„Dla angielskich dzieci Jamajka była rajem; czy także dla ich rodziców, nie wiadomo, zwłaszcza
w tamtych czasach, kiedy życie w Anglii pod żadnym względem nie przypominało życia w dzikiej głuszy. A tutaj trzeba było trochę wyprzedzić epokę lub zostać dekadentem, co zresztą na jedno wychodziło. Na przykład różnice między chłopcami i dziewczynkami należało pozostawić naturalnemu biegowi. Wieczorne poszukiwania kleszczy i gnid w długich włosach ciągnęłyby się
w nieskończoność, Emily i Rachel nosiły więc krótkie czupryny i pozwalano im robić to samo co chłopcom, czyli łazić po drzewach, pływać i zastawiać sidła na zwierzęta oraz ptaki; nawet sukienki dziewczynek miały po dwie kieszenie.”

(Podobnych fragmentów proszących się o zanotowanie jest o wiele więcej, mój ulubiony to chyba kawałek o „dzidziusiowatości” Rachel, trochę za długi żeby go tutaj cytować).
Skoro raj i idylla to nie trwa długo. Serię niefortunnych zdarzeń otwiera tytułowy orkan pustoszący wyspę. Po katastrofie rodzice postanawiają wysłać dzieci do Anglii, ale podróż nie przebiega tak jak zaplanowano – rodzeństwo trafia na okręt piracki. Dzieci nie bardzo zdają sobie sprawę z tego co się wokół nich dzieje, skutecznie wypierają dramatyczne wydarzenia, których są świadkami lub bezpośrednimi sprawcami, próbują tłumaczyć je sobie na swój sposób. Tragiczne epizody zazwyczaj wprowadzane są nagle i zdawkowo
(ot ktoś przypadkiem skręci kark, albo znajdzie się za burtą), innym razem zostają tylko zasugerowane, a przez ten zabieg historia staje się tym bardziej mroczna i niepokojąca
– dodaję do ulubionych na mojej półce.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s