Sandor Marai „Żar”

WP_20160112_17_48_27_Pro

 

„Generał wyjął pomięty list, starannie wygładził papier i w silnym świetle, z okularami na nosie, jeszcze raz przeczytał proste i krótkie rządki, karbowane literami, które były jak drzazgi.
Czytał z rękoma założonymi do tyłu.

Na ścianie wisiał kalendarz z cyframi wielkimi jak pięści. Czternasty sierpnia. Drugi lipca.
Liczył czas jaki upłynął pomiędzy dawno minionym dniem i dniem dzisiejszym. (…)

Czterdzieści jeden lat, powiedział w końcu ochryple.  I czterdzieści trzy dni.
A więc tyle to trwało.”
(strona 6-7)

Czternastego sierpnia 1940 roku generał otrzymuje list, którego oczekiwał przez ponad cztery dekady. Mężczyzna nakazuje służbie otworzyć nieużywane od lat skrzydło pałacu
i nakryć do kolacji. Wszystko, począwszy od potraw i wina, przez zastawę, błękitne świece
i kwiaty w wazonach, mają być takie same jak pamiętnego drugiego lipca 1899 roku. Generał wie, że chociaż na stole znajdą się się trzy nakrycia, do kolacji zasiądzie tylko on
i tajemniczy nadawca listu.

Marai powoli dawkuje czytelnikowi informacje o tym kogo będzie gościł pałac. Dlaczego do spotkania dochodzi tak późno i co właściwie ma ono na celu?
W oczekiwaniu na wyznaczoną godzinę spotkania odżywają wspomnienia generała.
Starzec powraca myślami do czasów dzieciństwa, gdzie szczególną rolę odgrywa jego niania – jedyna osoba, która tak jak i on pamięta szczegóły tamtej ostatniej, wspólnej kolacji. Mężczyzna rozpamiętuje też wzajemne relację swoich rodziców i przypomina młodzieńcze lata spędzone w Wiedniu. Czyta się te fragmenty jak piękną, smutną baśń o świecie, którego już nie ma. Język pisarza i przedstawiona historia urzeka od pierwszych stron.
W tej opowieści zdania z pozoru nic nie znaczące wyrażają, albo zapowiadają wszystko. Zupełnie jak grymas czy gest, po którym po prostu poznaje się prawdę. Dążenie do poznania prawdy to zresztą jeden z głównych motywów powieści:

„- Dobrze znasz prawdę.
– Nie znam- powiedział głośno i nie przejmował się, że lokaj i pokojówka, na dźwięk jego głosu, przestali układać kwiaty i spojrzeli w górę. Po czym gwałtownie opuścili oczy i wrócili do swojego zajęcia. – Kiedy właśnie prawdy nie znam.
-Ale znasz rzeczywistość – powiedziała niania ostrym, zaczepnym tonem.
-Rzeczywistość to jeszcze  nie jest prawda. – odparł generał.”
(strona 58) 

W głównym bohaterze, u schyłku życia tli się jedynie nieugaszony żar, zdaje się, że nie ma już ognia gwałtownych uczuć. Ani miłości, ani nienawiści. Pozostaje oczekiwanie i pragnienie poznania prawdy.

„Człowiek przygotowuje się do czegoś latami. Najpierw się obraża. Potem pragnie zemsty.
Potem czeka. Już nawet nie wiedział kiedy obraza i żądza zemsty przekształciły się w oczekiwanie. Wszystko się zachowa, ale będzie bezbarwne, jak te bardzo stare fotografie, które jeszcze utrwalono na metalowej płytce. Światło i czas zmywają z płytki ostre, charakterystyczne zarysy linii. Trzeba obracać fotografią, niezbędne jest też pewne załamanie światła, aby na ślepej metalowej płytce rozpoznać tego, którego kiedyś tam wessała lustrzana tafla. Tak blednie z czasem każda ludzka pamiątka. Ale pewnego dnia skądś pada światło i wtedy znów widzimy czyjąś twarz.” (strona 15)

Jaka jest prawda o wydarzeniach z 2 lipca 1899 i dniach je poprzedzających?
Jaką prawdę odkryje czytelnik w tej historii o wielkiej przyjaźni i miłości, z także i o tym co może się stać gdy harmonia tych związków zostanie zburzona?
Na to pytanie, tak jak generał, każdy musi odpowiedzieć sobie sam.

 

P.S. Sandor Marai, gdyby żył, za popularyzację swojej prozy w zeszłym roku mógłby podziękować Szczepanowi Twardochowi, który o jego „Dziennikach” i twórczości bardzo często wspomina w „Wielorybach i ćmach”. Czytając recenzję zapisków Twardocha nazwisko Marai było odmieniane przez wszystkie przypadki (co nie jest takie proste i poprawcie mnie proszę, jeśli gdzieś strzeliłam gramatycznego babola), miałam wrażenie, że o Maraim (?) wszyscy już słyszeli i wszyscy czytali tylko nie ja! Na szczęście zupełnym przypadkiem wypatrzyłam okładkę „Żaru” na Śląskich Targach Książki i teraz chciałabym przeczytać coś więcej. Będę wdzięczna za rekomendacje 🙂

P.P.S. Jak tylko wykombinuję jak tu zmienić czcionkę w nagłówku na taką z polskimi znakami, tytuł notki przestanie bić po oczach 😉

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Advertisements

3 uwagi do wpisu “Sandor Marai „Żar”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s