Akcja inwentaryzacja, czyli podsumowanie roku 2015

Przed Świętami udało mi się wreszcie zaprowadzić jako taki porządek w domowej biblioteczce rozrzuconej po wszystkich, chyba tylko za wyjątkiem łazienki, pomieszczeniach. Była to operacja dosyć czasochłonna i podzielona na etapy.
Pierwszy zakładał zebranie wszystkich egzemplarzy w jednym miejscu (najlepsza zdecydowanie podłoga, pod ścianą albo szafą można wygodnie układać książki w stosy, piramidy albo choinki).

WP_20151219_21_52_48_Pro

Następnie walka z kurzem, segregacja i wietrzenie. Tak! Dobrze czytacie, od znajomej bibliotekarki dowiedziałam się jakiś czas temu, że książki wymagają takiego zabiegu, czyli od czasu do czasu zdjęcia z półki i przewertowania, co zapobiega sklejaniu się stron i niszczeniu. Jeśli ktoś myśli, że bibliotekarze nie maja co robić i mogą siedzieć i czytać to mit. 😉 Zawsze znajdzie się jakaś praca, na przykład wietrzenie woluminów. Przy okazji znalazłam mnóstwo karteluszków z listami zakupów i rzeczy do zrobienia oraz sporo zakładek, o których zdarzyłam zapomnieć.

1606481_321173291340174_7613137411284105716_o            20140926_210017

Nie muszę Wam chyba mówić, że nie ważne jak bardzo człowiek jest zdeterminowany, żeby szybko uporządkować swój księgozbiór to cały  proces nadzwyczaj często się komplikuje. Po przygotowaniu półek i regałów nie można tak po prostu postawić na nich książek! Trzeba przede wszystkim zdecydować się na jakiś klucz, według którego książki będą rezydować w biblioteczce (alfabetycznie? kolorami? seriami?) a później testować  jak prezentuje się nowy układ. Najniebezpieczniejsze jednak dla terminowego wykonania planu jest … przeglądanie mimochodem książek, które właśnie trzeba odłożyć na miejsce.
Kończy się to często na przeglądaniu albumów i podczytywaniu fragmentów ulubionych powieści, sprawdzaniu co ja tutaj zaznaczyłam i dlaczego.

WP_20151219_23_09_48_Pro-horz

W końcu późną nocą udało mi się policzyć swój książkowy dobytek i uzupełnić mój spis książek posiadanych, czyli zwyczajny, acz niezastąpiony plik MS Excel. Dodatkowo nareszcie podbiłam strony tytułowe pieczątka z ex libris w tych książek, które wiem, że na pewno zatrzymam u siebie.

c1f9c3ce-ae80-4b64-8757-feb92a049884
I tak, okazuje się, że do tej pory uzbierałam 386 książek, z czego kupiłam 238. Troszkę boje się przemnożyć przez jakiś umowny średni koszt książki na polskim rynku 😉 Wcześniej bardzo dużo korzystałam ze zbiorów biblioteki miejskiej i za każdym razem, kiedy przychodziło do oddania tytułu, który bardzo mi się podobał mówiłam sobie z rozmarzeniem, kiedyś będziesz stał na mojej półce. Powoli to marzenie się ziszcza, nie tylko dzięki zakupom i prezentom.

2015 rok był tez naprawdę niezłym rokiem jeśli chodzi o ilość książek upolowanych w rożnego rodzaju konkursach. Nagród uzbierało się aż … 64 sztuk! Tym samym ustanowiłam chyba swój życiowy rekord, chyba już nie do powtórzenia w takim samym okresie czasu. Wygląda na to, że podejmowanie wyzwań konkursowych w zeszłym roku było moim głównym hobby. Ach, rywalizacja bywa uzależniająca. 😉 No, ale jak tu nie korzystać z okazji, kiedy jeśli się rozejrzeć okazuje się, że tyle książek czeka żeby je przygarnąć . Dzięki temu moja biblioteczka “troszeczkę” spuchła a kolejka książek do przeczytania wydłużyła się “odrobinkę”.

Podsumowując, łącznie 216 książek ciągle czeka na swój czas. Policzmy… jeśli rok ma średnio 52 tygodnie i jakimś cudem mogłabym czytać jedna książkę tygodniowo, to w domu mam zapas na jakieś 4 lata z hakiem 😛 Wobec tego w 2016 roku postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu organizowanym przez Pannę Kac pod tytułem „Wyczytuję domowe zapasy książkowe”, szczególnie, że niektóre z tytułów „patrzą” na mnie z półki od zeszłego roku i są takimi moimi “wyrzutami czytelniczego sumienia” (szczególnie „Wszystko co lśni” Eleanor Catton). Oprócz tego chciałabym się zmobilizować do czytania jednej książki na raz (oj będzie bardzo, bardzo ciężko!).
Jeśli zajrzycie do zakładki Przeczytane w 2015 roku pewnie rzuci wam się w oczy lista książek nieskończonych albo napoczętych. Swoją drogą w statystykach uwzględniłam, czy książka jest zupełnie nie ruszona, może tylko napoczęta, czy może porzucona (tymczasowo ) w zaawansowanym stadium. Taka ilość nieskończonych historii to właśnie „skutek uboczny” czytania kilku książek na raz…
Ostatecznie udało mi się przeczytać 26 książek = 9904 stron. 🙂
Wydawało mi się, że było tego więcej, ale ostatecznie i tak jestem zadowolona, że przy moim trybie życia udało się skończyć i tyle.

To nie koniec małych sukcesów. Udało mi się dotrzeć w tym roku, aż na dwa książkowe wydarzenia Targi Książki w Krakowie i Śląskie Targi Książki w Katowicach. Jeśli targi książki to i niezapomniane spotkania z autorami i autografy (łącznie udało mi się do tej pory zdobyć 16 wzorów podpisów ;)).

WP_20160107_12_56_27_Pro

W związku z czym kolejne książki trafiają do “szufladki” przykro mi nie pożyczam, mimo, że dosyć chętnie dziele się swoimi zbiorami. Zazwyczaj książki wracają do mnie nie uszkodzone, jednak w rubryczkę „straty” niestety musiałam wpisać “Beksińscy. Portret podwójny”. Na szczęście już niedługo dzięki dublowi pod choinka znajomych brak zostanie uzupełniony.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Na koniec czas na nominacje 🙂
„Złota opona” w kategorii non-fiction leci ex aequo do:
Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość” Katarza Surmiak-Domańska
Mniej. Intymny portret zakupowy polaków.” Marta Sapała.

Jeśli chodzi o powieści to najbardziej zachwyciły i wciągnęły mnie dwa tytuły: „Szkarłatny płatek i biały” Michel Faber oraz „Inna dusza” Łukasza Orbitowskiego.

Były też rozczarowania, ale tylko dwa „Apokalipsa Z” Manela Laureiro i „W rodzinie ojca mego” Marcina Wójcika.

A co dobrego wydarzyło się u Was w 2015 roku?

Co nowego odkryliście? Co Was zachwyciło?

Reklamy

11 uwag do wpisu “Akcja inwentaryzacja, czyli podsumowanie roku 2015

  1. Wow, ale monumentalne podsumowanie 🙂 Podziwiam, mnie by się jednak nie chciało tak szczegółowo zliczać i robić wykresów, ale bardzo przyjemnie mi się to u Ciebie oglądało.

    Ale masz fajny wpis od Twardocha 😀 No i jako bibliotekarka stanowczo dementuję, że my sobie siedzimy i czytamy książki! Odkąd wróciłam z ponoworocznego urlopu, to nie wiem, w co ręce włożyć, bo mam dwie rzeczy do zrobienia „na przedwczoraj”.

    Polubione przez 1 osoba

    • Najwięcej pracy było na początku ze spisywaniem tytułów książek do pliku. Jednak w miarę rozrostu biblioteczki w którymś momencie człowiek traci rachubę gdzie i ile książek krąży. Później jedynym problemem bywa, żeby pamiętać o uzupełnieniu listy na bieżąco. Resztę (tabelki i wykresy) zrobił za mnie Excel 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  2. Bardzo profesjonalnie podeszłaś do inwentaryzacji :).

    Jak tam patrzę na liczy, to niezła ilość książek Ci się uzbierała :).

    Nie wiedziałam o tym wietrzeniu ale nie wiem czy bym się zdecydowała, bo chyba trwało by, to w nieskończoność przeglądane każdej książki.

    Też kiedyś próbowałam układać książki według jakiegoś schematu ale najbardziej mi odpowiada nieład :). No chyba, że są części ;).
    W sumie, to nie do końca mam nieład, bo układam je żeby były w miarę równe jeśli chodzi o wysokość :).

    To teraz jeszcze inwentaryzacja w czytniku 😉 hihi.

    Polubione przez 1 osoba

    • Hahah dziękuję 🙂 Ja tylko „pobawiłam się” tabelkami. Nieład jest też dobry, byle tylko umieć się w nim odnaleźć. Złapałam się na tym, że po porządkach ciągle mam w pamięci stary układ i czasem muszę chwilę pomyśleć, gdzie przestawiłam książkę. Też lubię, kiedy na regale książki są ułożone wg wysokości 🙂
      A co do czytnika to zlicza sam, ale faktycznie musiałabym „przewietrzyć” pliki i nakarmić Kindla czymś nowym.

      Polubienie

  3. Najulubieńsze zdjęcie? To z kotem 😀
    Powiem Ci, że bardzo ładnie prezentuje się taka poukładana półka. Ja również mam w planie porządki z książkami, ale wymyśliłam inny klucz: odłożyć te nieprzeczytane w jedno miejsce, żeby widzieć ile tego na mnie czeka i powstrzymać przed kupowaniem kolejnych 😉

    Polubione przez 1 osoba

    • Kot „pomocnik” musiał się załapać w kadr 😀
      Ciężko byłoby mi zmieścić wszystkie nieprzeczytane w jednym miejscu, ale jeśli tylko masz taką opcję, to jest to bardzo dobry pomysł. Świadomość ogromu nieprzeczytanych powinna demotywować do zakupów 😉

      Polubienie

  4. Wpadłam na podobny pomysł, ale ponieważ część mojej biblioteczki mam w domu rodzinnym to zaczęłam od mojego Kindle’a oraz rozlicznych elementów w moim schowku na Biblionetce, w którym liczba książek, które chcę mieć urosła do jakiś 1500 pozycji. Oczywiście stało się tak, bo wrzucałam wszystko jak leci. Zrobiłam tam jednak mocne przetasowanie. Z Kindle’a usunęłam przeczytane pozycje, jakieś rozmaite naukowe lektury, które mi się już nie przydadzą oraz te które otrzymałam jako „pożyczki” od znajomych (często się wymieniamy zakupionymi tytułami) i co do których wiem, że na pewno ich nie przeczytam.

    W swojej klasycznej biblioteczce mam podobną ilość książek (wydaje mi się, że nawet nieco więcej) i co gorsze mało z nich przeczytałam. W dodatku ciągle otrzymuję nowe książki, czy to pod choinkę, czy na Mikołaja, urodziny, rocznicę. Zresztą sama jestem sobie troszkę winna, bo z lubością przeglądam nowości w księgarniach i czynię odpowiednie podpowiedzi 😉

    Polubione przez 1 osoba

    • Czterocyfrowe liczby robią wrażenie, zazdroszczę i próbuję sobie wyobrazić gdzie bym pomieściła taką ilość 🙂 To buszowanie po księgarniach, nie ważne ile już ma się na półce nie można się oprzeć 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s