19. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie

Mija dokładnie tydzień od mojego wyjazdu na Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie. Jak wielkie jest to wyzwanie dla organizatorów i zwiedzających wie każdy, kto miał okazję pojawić się w hali EXPO. Zatem dobrze jest mieć plan, na przykład taki, wydrukowany ze strony oficjalnej imprezy:

1782029_311758952281608_1038994734082375077_n

W wersji bardziej ekologicznej plan hali oraz lista wystawców była dostępna również w aplikacji mobilnej z bardzo sprytną opcją ustawienia powiadomienia o zbliżającym się spotkaniu z ulubionym autorem, czy nawigacją do stoiska wybranego wydawnictwa.

Na szczęście w tym roku spotkania, na których mi zależało były rozmieszczone w bezpiecznym odstępie czasowym, także tym razem odpadło przeciskanie się w tłumie z przerażeniem wymalowanym na twarzy, że oto nie starczy czasu, żeby zdobyć autograf. Jedynym wyzwaniem wydawało się spotkanie ze Szczepanem Twardochem zaplanowane w tym samym czasie co otwarcie hali, czyli o 10.00 w sobotę – dzień, kiedy targi odwiedza najwięcej gości. Okazało się, że i to nie było problemem. Jako posiadacze odpowiednio Eco biletu i wejściówki dla blogerów udało nam się wejść do hali „Wisła” unikając czekania w wielkiej kolejce do kas. Jedyna niedogodność, żeby zdążyć czekaliśmy przy bramkach już od 9:00, no ale czego się nie robi dla ulubionego autora 😉

tari2

Generalnie jeśli chodzi o kolejki przed wejściem, było o niebo lepiej niż w zeszłym roku, właśnie dzięki umożliwieniu zakupu biletów z wyprzedzeniem przez internet (wspomniany już Eco Bilet). Jedyne usprawnienie, jakie przyszło nam do głowy to udostępnienie osobnego wejścia tylko dla autorów i obsługi stanowisk. Można by w ten sposób łatwo uniknąć zamieszania i poszturchiwania czekających, plus ułatwić życie obsłudze dźwigającej spore paczki i sprzęt video.

12047097_312082448915925_7752130736335937086_n

Jak najskuteczniej zabić czas w kolejce? Najlepiej czytać! 🙂

Parę minut po dziesiątej ustawiłam się na początku szybko wydłużającej się kolejki do stoiska Wydawnictwa Literackiego. Niedługo potem pojawił się autor, na uwagę o tym, że będzie miał sporo pracy z zaciekawieniem wychylił się zza ścianki i widząc już spory tłumek stwierdził z uśmiechem, że „to dobrze”. Kolejka ruszyła, Szczepan Twardoch rozdawał autografy pod obstrzałem co najmniej czterech profesjonalnych fotoreporterów, aparatów w telefonach komórkowych nie zliczę. Zdjęcie i autograf w moim egzemplarzu „Dracha” jest – wielka radość 🙂

autograf

szczepan 1-horz Później był czas na obchód hali, i pierwsze zakupy. Tłumy gęstniały błyskawicznie, temperatura rosła i nie chodzi tylko o emocje, mimo rozmiarów hali było duszno i gorąco. Wraz z upływem czasu całą impreza przypominała coraz bardziej inwazję zombie-czytelników, bo nikt nie patrzył przed siebie, czy na osoby obok, ale wzrok wszyscy mieli zawieszony gdzieś w dali, na stoiskach, żeby dojrzeć ofertę lub wypatrzeć ulubionego pisarza. Oczywiście zamieszanie nieuniknione, ale taki to już „urok” targów.

Chociaż szykując się do wyjazdu wmawiałam sobie, że nic nie będę kupowała wyszło jak zwykle, czyli nie oparłam się pokusie i sprawiłam prezent sama sobie („Facecje” w promocyjnej – wiadomo targi! – 🙂 cenie) oraz najbliższym (książki z autografami, które powędrują w tym roku pod choinkę). Dodatkowo w trosce o integrację domowników do zakupów doszły puzzle i karty, także po chwili okazało się, że potrzebujemy dużo większej torby. Idealna okazała się ta znaleziona na stoisku Głównej Księgarni Naukowej. Tam też obsługa poratowała nas kawą z ekspresu i można było ruszyć na kolejne spotkania z autorami.

12065484_312157475575089_9076624623027013497_n

Udało mi się zdobyć autograf Wojciecha Jagielskiego, który podpisywał swoją najnowszą książkę „Wszystkie wojny Lary” na stoisku Wydawnictwa Znak, obok autografy rozdawała jego żona Grażyna, a po przeciwnej stronie stoiska Kristina Sabaliauskaite, od której także otrzymałam miłą dedykację w „Silva Rerum”. Później przyszedł czas na przesympatyczne spotkania z Wojciechem Nowickim, Ignacym Karpowiczem i Katarzyną Surmiak-Domańską. Mniejsze kolejki = mniej zamieszania i chwila na rozmowę.

12178972_971258386273879_774519023_n karpowicz

W tłumie zdarzały się też dość zabawne sytuacje, na przykład zwiedzający dopytujący się, czy to TEN Wojciech Jagielski mając na myśli popularnego prezentera telewizyjnego o tym samym nazwisku, kolejka wytrwale wyprowadzała delikwentów z błędu. Albo Sylwia Chutnik próbująca się wydostać na główną alejkę po rozdaniu autografów, poklepująca po plecach wyższego o dwie głowy mężczyznę i stanowczo komenderująca „Pan się przesunie! Pan przejdzie dalej!” 🙂 Mina tego chłopaka kiedy się odwrócił i rozpoznał pisarkę, jak to się mówi – bezcenna. 😀 Mnóstwo znanych twarzy i pisarze dosłownie na wyciągnięcie ręki, albo nawet bliżej, podreptałam sobie dobre pięć minut w tłumie za Witem Szostakiem 😉 Długo by jeszcze wymieniać, sporo fajnych momentów się uzbierało przez te prawie dziewięć godzin, które spędziliśmy na krakowskich targach książki.

Za rok powtórka w Krakowie, a już za tydzień rusza pierwsza edycja Śląskich Targów Książki w Katowicach. Szczegóły na stronie: http://www.slaskczyta.pl/program/ Ja będę na pewno, a Wy?

Advertisements

6 uwag do wpisu “19. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie

  1. Pingback: Akcja inwentaryzacja, czyli podsumowanie roku 2015 | 100str/h, czyli czytam w busie

  2. Pingback: Targi książki – niezdecydowani? Przeczytajcie! | 100str/h, czyli czytam w busie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s